|
Dostałem od Jacka do przetestowania linkę Forty Plus Extreme Distance Line z serii Ridge Line, wyprodukowaną przez Airflo.
Oglądam linkę „na sucho”.
Jest to praktycznie głowica rzutowa (w tym przypadku slow intermediate), plus pływająca „rozbiegówka”(running line). Głowica o długości 10.6 metra (11.6 yarda, lub- jak kto woli- 35 stóp) jest w kolorze bladobłękitnym, ma przyjemną w dotyku, gładką powierzchnię. Połączenie z rozbiegówką ukryte jest pod czarną koszulką, w tym miejscu daje się zauważyć lekkie przesztywnienie, ale - jak okazało się w czasie testów – nie jest ono zbyt wyczuwalne na przelotkach. Innowacyjność konstrukcji Ridge Line w przypadku testowanego modelu to właśnie ta rozbiegówka. Żółta w kolorze, stosunkowo cienka( bo praktycznie cały ciężar wyrzutowy linki zawiera się w bardzo grubej głowicy), ma przekrój o kształcie gwiazdki lub koła zębatego, czyli wzdłuż linki przebiegają rowki. Nie są one wyczuwalne kiedy przeciąga się linkę między palcami, dają się natomiast wyczuć , kiedy „poturlamy” linkę w palcach. Jest tych rowków chyba 16, ale głowy nie dam...
Jak zapewnia producent, ten oryginalny przekrój linki ma w praktyce poprawiać jej parametry poprzez:
- mniejszą powierzchnie kontaktu linki z przelotkami - co ma wpływać na lepsze właściwości rzutowe
- mniejsza powierzchnia kontaktu linki z wodą
- łatwiejsze strząsanie z linki wody , która ma być odprowadzana tymi rowkami– obie te cechy mają poprawiać pływalność.
Linka którą dostałem do testów, to WF slow intermediate o szybkości tonięcia 0.5 cala na sekundę, klasa AFTM 8. Nawijam ją na kołowrotek ABU Flymax, testy zamierzam przeprowadzić przy użyciu mojego starego, dobrego Orvisa HLS Allrounder. Kij ten o długości 9 stóp jest wprawdzie w klasie AFTM 7, ale z doświadczenia wiem, że najlepiej pracuje pod linką WF 8, więc jak najbardziej do tych prób będzie się nadawał.
Pierwsze rzuty testowaną linką wykonałem w lutym , na Łebie , przy okazji zawodów „Troć Łeby 2008”. Wprawdzie linka typu intermediate na zimowe trocie niespecjalnie się nadaje, a i rzeka Łeba nie jest na tyle rozległa, aby w pełni można było sprawdzić jak poleci taka linka, ale tu chodziło mi raczej o to, aby sprawdzić jak linka zachowa się w niskich temperaturach. Mrozu wprawdzie nie było, ale temperatura niewiele przekraczała 0ºC, woda w rzece też była – jak to we lutym - odpowiednio chłodna. Rzuty wykonywałem wzdłuż rzeki( gdyż jest ona raczej wąska) , stojąc na mostku w Chocielewku. Pierwsze wrażenie – linka leci lekko, bez oporów...Prześlizguje się przez przelotki z charakterystycznym szumem, którego nie słyszałem rzucając innymi linkami, to pewnie przez tę nietypową powierzchnię rozbiegówki. Wbrew moim obawom linka nie sztywnieje z zimna, nie zauważam żeby twardniała ani głowica, ani rozbiegówka. Po kilku próbnych , ostrożnych rzutach zaczynam czuć linkę i przykładam do wymachów coraz więcej siły. Po pewnym czasie dwa międzywymachy wystarczają do wyrzucenia na oko około 30 metrów linki. Technika rzutu jak w przypadku shooting head – dwa wymachy po to, by cała głowica i metr runningu znalazły się za szczytową przelotką i wtedy wyrzut z całą siłą, połączony z odpowiednio skoordynowanym szarpnięciem lewą ręką. Linka lata bez zarzutu, idealnie współpracuje z kijem.
Następny test przeprowadzam w troszkę innych warunkach. Zbiornik Cholerzyn pod Krakowem, kwiecień. Wszystkie zalety linki odkryte podczas prób zimowych potwierdzają się w pełni. Łowię brodząc tuż przy brzegu, za plecami mam gęsto porośniętą skarpę, która uniemożliwia dalekie odrzucanie linki do tyłu. A tu trzeba rzucać daleko, jak to na jeziorze...
I tutaj bardzo przydaje się technika rzucania linką typu shooting head. Odrzut do tyłu na długość głowicy i mocny „wykop” połączony z pociągnięciem z lewej...Linka gładko idzie przez przelotki. Tym razem wspomagam się urządzeniem o nazwie stripping basket ( polskiej nazwy na razie nie słyszałem), nieocenionym gdy trzeba odrzucać wybieraną linkę pod stopy, na brzeg porośnięty trawą i do wody, pomiędzy wodorosty i inne leżące na dnie patyki. Zwoje rozbiegówki bez splątań wychodzą z „koszyka”. Osiągam bardzo zadowalające odległości.
Test trzeci – słona woda naszego Bałtyku.
Linka bardzo dobrze sprawdziła się podczas majowych połowów belony. Łowiłem brodząc, oraz pływając na „kółku”( belly boat). I tu znów trzeba było rzucać daleko, i znów linka pokazała, co potrafi. Do udziału w testach zaprosiłem Tomka „Bodka” Bogdanowicza, który zawsze imponował mi znakomitą technika rzutu. Dla porównania rzucalismy też jego kijem – Orvis Advantage Plus, oraz inną linką, zbudowaną klasycznie WF-ką pływającą AFTM 8. W mojej ocenie linka testowana pozwalała na rzuty około 20% dłuższe przy tym samym nakładzie sił, czy to jednym, czy drugim kijem.
Podsumowując:
Bardzo polecam tę linkę wszędzie tam, gdzie trzeba rzucać naprawdę daleko, a warunki tego nie ułatwiają. Odpowiednio wyprofilowana głowica o długiej przedniej części konicznej, plus specyficznie zbudowana miękka i dość cienka rozbiegówka dają razem bardzo udaną konstrukcję. Docenią ją wszyscy muszkarze, którzy lubią (i potrafią) rzucić daleko i dynamicznie, a warunki w jakich przyjdzie łowić – morze, jezioro, rozległa rzeka – wymuszają ulokowanie much możliwie jak najdalej.
Kuba Chruszczewski.
| Dostępne opcje: |
| Klasa AFTM: |
|
|